Honoratki Małe Siostry
Niepokalanego Serca Maryi

Śladami Założycieli we Włocławku

Śladami Założycieli we Włocławku

Dnia 1 czerwca 2019 r. siostry honoratki przyjechały z różnych wspólnot do Włocławka (z Ciechocinka, siostry z domu przy ul. Ogrodowej z Częstochowy; siostry ze wspólnot w Łodzi oraz Warszawy), by w ramach formacji permanentnej uczestniczyć w pielgrzymce śladami założycieli, pierwszych wspólnot zagromadzenia w tym mieście oraz Świętych związanych z Włocławkiem. Spotkanie rozpoczęło się w domu wspólnoty włocławskiej. Kolejnym punktem spotkania było zwiedzanie miasta. Siostry zapoznały się z historią rodziny Koźmińskich we Włocławku. Pątniczki zobaczyły miejsca gdzie powstały pierwsze wspólnoty zgromadzenia, a przede wszystkim domy gdzie mieszkała Matka Założycielka Sługa Boża Aniela Róża Godecka.

Fragment z "Autobiografii" Anieli Róży Godeckiej o pierwszej wspólnocie włocławskiej:

"Powiedziała mi Matka Elżbieta żebym wyjechała do Włocławka po Nowym Roku, że tam powinien być nasz główny dom (1899). Posłałam tam zaraz siostrę do wyszukania mieszkania i wyruszyłam w drogę jakoś po uroczystości Trzech Króli. Mieszkanie było wynajęte w domu pana Wiśniewskiego, przy ul. Brzeskiej, obok kolegium (obecnie plac Kopernika). Miałyśmy tam cztery pokoje, dwa duże i dwa małe, przedpokój i kuchnię, pomieściłyśmy się dosyć wygodnie i rozpoczęłyśmy pracę: założyłyśmy pracownię sukien, haftu i pończoch, zjednoczone siostry nasze zaczęły się schodzić i jakoś dobrze nam było.

Poszłam do Ks. Bp. Bereśniewicza, żeby Mu się przedstawić; wypytywał bardzo o nasze zadanie i powiedział nam: „To jest wielkie zadanie, moje dzieci, bo wy pracujecie nad masą ludu - inne Zgromadzenia wpływają pojedynczo na jednostkę, a w fabrykach każda może mieć wpływ na dziesiątki, a nawet na setki, bo na każdej sali pracuje przeważnie po kilkadziesiąt osób. Niech was Bóg błogosławi na tę pracę, rozwijajcie się na chwałę Panu Bogu”. Bardzo nas pokrzepił Ksiądz Biskup swoim błogosławieństwem".

ul. Wiślana róg Bulwarowej

"W domu pana Wiśniewskiego mieszkałyśmy krótko, przeniosłyśmy się do domu pana Kretkowskiego przy ul. Wiślanej, róg Bulwarowej, a po drugiej stronie ulicy wynajmowałyśmy również w narożnym domu, pani Ciechanowskiej, mieszkanko na przytułek. Żona właściciela cegielni pani Bojańczykowa (Leonowa) ofiarowała nam na ten cel 500 rubli. Urządziłyśmy w tym mieszkaniu internat dla naszych Zjednoczonych, których w Włocławku było niewiele zawsze, choć pobożnych dusz było bardzo dużo, ale każda szła za zdaniem swego spowiednika. Każdy z nich miał swoją grupkę, której przewodniczył, i którą się opiekował. Do nas należało dwadzieścia kilka. W przytułku zbierały się przychodnie na lekcje katechizmu, na kapitułę, co dwa tygodnie; co miesiąc na rekolekcje jednodniowe, co rok na roczne rekolekcje, na rekreacje itp. W swoim mieszkaniu urządziłyśmy drugi nowicjat, który, dzięki dobremu rozkładowi mieszkania, mógł być całkiem oddzielony.

...Zawsze lubiłam miewać lekcje zakonne z Siostrami, a w wolnych chwilach tłumaczyłam naszemu Ojcu z francuskiego i z niemieckiego różne żywoty Świętych naszych franciszkańskich, do dzieła Św. Franciszek i Jego naśladowcy. Pracy miałyśmy sporo, tym bardziej że i pudełka nam przybyły, ponieważ były dwie artystki od tej roboty: Matka Gwidona i s. Kajetana".

Siostry zwiedziły także Bazylikę Katedralną, a w południe uczestniczyły we Mszy św. w kościele ojców franciszkanów, Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej Niezawodnej Nadziei. W programie popołudniowym znalazło się miejsce związane z męczeńską śmiercią  bł. ks. Jerzego Popełuszki na Tamie włocławskiej, uczestniczki zwiedziły Muzeum poświęcone Błogosławionemu oraz Sanktuarium Męczeństwa Ks. Jerzego Popiełuszki.

Dziękujemy wszystkim Dobrodziejom, którzy przyczynili się do sprawnej organizacji pielgrzymki ;) oraz wszystkim UCZESTNICZKOM, tego spotkania.